Gdańsk

Petycja w sprawie najmu krótkoterminowego

fot. Jakub Soja

Rusza zbiórka podpisów

Stowarzyszenia Kocham Gdańsk i Społeczny Gdańsk oraz miejski aktywista Filip Górski rozpoczynają zbiórkę podpisów pod petycją dotyczącą regulacji najmu krótkoterminowego. Autorzy inicjatywy zwracają się do prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz i Rady Miasta Gdańska o podjęcie działań na szczeblu ogólnopolskim.

Głównym postulatem jest przyjęcie przepisów, które pozwolą samorządom wyznaczać obszary, na których prowadzenie najmu krótkoterminowego zostanie ograniczone lub zakazane. Organizatorzy chcą również, aby wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe mogły decydować, czy w należących do nich budynkach mieszkania mogą być wykorzystywane do obsługi turystów.

Petycja jest prowadzona pod hasłami „Dom nie hotel” i „Gdańsk nie skansen”. Jej autorzy zapowiadają zbieranie podpisów zarówno w internecie, jak i bezpośrednio na ulicach miasta.

Apel do władz Gdańska

Petycja skierowana jest do prezydent Aleksandry Dulkiewicz oraz Rady Miasta Gdańska. Jej autorzy oczekują, że lokalne władze wykorzystają swoje kontakty polityczne i możliwości oddziaływania na administrację centralną, aby domagać się pozostawienia w przygotowywanych ustawach realnych uprawnień dla samorządów i mieszkańców.

W dokumencie zapisano dwa podstawowe postulaty. Pierwszy zakłada umożliwienie samorządom tworzenia tak zwanych stref wolnych od najmu krótkoterminowego. Drugi dotyczy przyznania wspólnotom i spółdzielniom mieszkaniowym prawa do decydowania, czy taka działalność może być prowadzona w należących do nich budynkach.

Zdaniem organizatorów sprawa jest pilna, ponieważ na szczeblu rządowym trwają prace nad zmianami dotyczącymi rynku najmu krótkoterminowego. Obawiają się oni, że ostateczna wersja przepisów może zostać ograniczona do stworzenia rejestru lokali, bez przekazania miastom i mieszkańcom narzędzi pozwalających kontrolować skalę tego zjawiska.

– Jesteśmy w kluczowym momencie, gdy w Warszawie rząd pracuje nad zmianami mającymi regulować najem krótkoterminowy. Zależy nam, jako mieszkańcom i ruchom miejskim, aby to nie był kolejny projekt minimum – mówi Michał Dziergas, radny dzielnicy Śródmieście związany ze stowarzyszeniem Społeczny Gdańsk.

Dziergas zwraca uwagę na presję ze strony branży zajmującej się krótkoterminowym wynajmem mieszkań. Według organizatorów inicjatywy część przedsiębiorców zabiega o ograniczenie planowanych regulacji, szczególnie tych, które dawałyby nowe kompetencje samorządom.

Dwa projekty regulacji

Jak wskazują autorzy petycji, w Polsce prowadzone są prace nad dwoma projektami ustaw dotyczącymi najmu krótkoterminowego. Oba mają przewidywać wprowadzenie ewidencji obiektów, w których prowadzona jest taka działalność. Rejestr jest związany między innymi z koniecznością wdrożenia przepisów unijnych.

Pierwszy, poselski projekt został złożony w Sejmie w grudniu 2025 roku. Zgodnie z opisem przedstawionym w petycji przewiduje on między innymi możliwość badania skali najmu krótkoterminowego, przeprowadzania kontroli oraz decydowania, w których miejscach taka działalność może być prowadzona. Projekt przeszedł pierwsze głosowanie, ale dalsze prace nad nim zatrzymały się na etapie komisji.

Równolegle własny projekt przygotowało Ministerstwo Sportu i Turystyki. W przedstawionej wcześniej wersji nie przewidywał on prawa wspólnot i spółdzielni do decydowania o prowadzeniu najmu, ale dawał samorządom możliwość wyznaczania stref, w których taka działalność byłaby ograniczona.

Autorzy petycji przywołują ostatnią wypowiedź wiceministra sportu i turystyki Ireneusza Rasia, który zapowiedział możliwość skierowania do dalszych prac „odchudzonej” wersji projektu. Według informacji wskazanych przez organizatorów z ustawy mogą zniknąć zarówno rozwiązania dotyczące wspólnot i spółdzielni, jak i prawo samorządów do tworzenia stref bez najmu krótkoterminowego.

Zdaniem inicjatorów zbiórki oznaczałoby to, że nowe przepisy uporządkowałyby przede wszystkim kwestie ewidencyjne, ale nie pozwoliłyby mieszkańcom i władzom lokalnym wpływać na lokalizację mieszkań przeznaczanych na pobyty turystyczne.

Organizatorzy chcą presji ze strony miasta

Filip Górski uważa, że władze Gdańska powinny w tej sprawie aktywnie zabiegać o zmiany w Warszawie.

– To jest właśnie ten moment, kiedy mieszkańcy, ruchy miejskie, ale też władze samorządowe powinny mówić jednym głosem. Regulacja najmu krótkoterminowego teraz, a nie odłożona na wieczne nigdy – przekonuje.

Górski przypomina, że przedstawiciele gdańskiej Koalicji Obywatelskiej deklarowali wcześniej gotowość do działania, jeśli samorządy otrzymają odpowiednie kompetencje ustawowe. Jego zdaniem obecne prace nad ustawą będą sprawdzianem tego, czy te zapowiedzi przełożą się na polityczne zaangażowanie.

– Dało się przy ustawie metropolitalnej wywierać presję i jeździć do Warszawy, to w tej sprawie też trzeba kopać swoich partyjnych kolegów z rządu i Sejmu w kostkę, że Gdańsk na te zmiany czeka – dodaje.

Autorzy petycji nie domagają się od miasta samodzielnego wprowadzenia zakazu, ponieważ obecne przepisy nie dają samorządom wystarczających podstaw prawnych do ustanawiania takich ograniczeń. Oczekują natomiast, że prezydent miasta i radni będą zabiegać o przyjęcie odpowiedniej ustawy.

Ponad 9 tysięcy obiektów w Gdańsku

Jednym z najważniejszych argumentów przedstawianych przez organizatorów jest skala najmu krótkoterminowego w Gdańsku. Według danych przywołanych w petycji na terenie miasta działa ponad 9 tysięcy obiektów świadczących takie usługi.

Autorzy dokumentu twierdzą, że w przeliczeniu na liczbę mieszkańców jest ich w Gdańsku więcej niż w Barcelonie, która od lat zmaga się z konsekwencjami masowej turystyki. Wskazują przy tym na dane serwisu AirDNA z lipca 2026 roku.

Szczególnie widoczne skutki rozwoju najmu krótkoterminowego mają występować w Śródmieściu oraz w dzielnicach nadmorskich. W tych częściach miasta duża liczba mieszkań jest przeznaczana na kilkudniowe pobyty turystów.

– Będziemy zbierać podpisy wśród mieszkańców Gdańska, na ulicach, rozmawiając i nagłaśniając problem najmu krótkoterminowego – zapowiada Paweł Zarzycki ze stowarzyszenia Kocham Gdańsk.

Jak podkreśla, skutki tego zjawiska nie dotyczą wyłącznie mieszkańców historycznego centrum i pasa nadmorskiego.

– Mieszkańcy nie tylko Śródmieścia i dzielnic nadmorskich, ale też całego Gdańska dostrzegają ten problem. Nieregulowany najem krótkoterminowy zmienia miasto, winduje ceny usług, sprawia, że znikają z Gdańska stali mieszkańcy – mówi Zarzycki.

Mieszkanie czy działalność hotelowa?

Autorzy petycji przekonują, że współczesny najem krótkoterminowy coraz rzadziej przypomina ekonomię współdzielenia, z którą pierwotnie kojarzone były platformy takie jak Airbnb. Zamiast okazjonalnego udostępniania własnego mieszkania coraz częściej jest to regularna działalność gospodarcza prowadzona w lokalach znajdujących się w zwykłych budynkach mieszkalnych.

W petycji takie mieszkania określono jako „pseudohotele” działające w miejscach, które zostały zaprojektowane do stałego zamieszkania. Organizatorzy wskazują na skargi dotyczące hałasu, nocnych imprez, spożywania alkoholu, zaśmiecania budynków oraz niszczenia części wspólnych.

Problem ma być szczególnie dotkliwy w budynkach, w których obok stałych mieszkańców niemal codziennie pojawiają się nowe grupy turystów. W takiej sytuacji wspólnota mieszkaniowa nie ma obecnie skutecznego narzędzia pozwalającego zdecydować, że nie chce działalności przypominającej usługi hotelowe.

Inicjatorzy petycji uważają, że właściciel mieszkania powinien liczyć się również z prawami pozostałych osób mieszkających w tym samym budynku. Dlatego postulują, aby zgodę na prowadzenie najmu krótkoterminowego mogła wydawać wspólnota albo spółdzielnia.

Śródmieście traci mieszkańców

W petycji przywołano również zmiany demograficzne zachodzące w centrum Gdańska. Według jej autorów w ciągu ostatnich 20 lat historyczne Śródmieście straciło ponad jedną trzecią mieszkańców.

Organizatorzy wiążą ten proces między innymi z rozwojem turystyki oraz przeznaczaniem kolejnych lokali na pobyty krótkoterminowe. Ich zdaniem dzielnica stopniowo traci mieszkaniowy charakter i staje się przestrzenią nastawioną przede wszystkim na potrzeby osób odwiedzających miasto.

„Dzielnica staje się wydmuszką, skansenem cieszącym oko przyjezdnych, ale w coraz mniejszym stopniu Gdańszczan” – napisano w petycji.

Autorzy dokumentu podkreślają, że nie domagają się usunięcia turystów z Gdańska ani likwidacji całego rynku najmu krótkoterminowego. Ich celem ma być przywrócenie równowagi pomiędzy turystyczną i mieszkaniową funkcją miasta.

W ich ocenie niekontrolowany rozwój najmu może zmniejszać liczbę mieszkań dostępnych dla osób szukających lokalu na stałe. Może również wpływać na ceny nieruchomości, wysokość czynszów i strukturę usług działających w poszczególnych dzielnicach.

Podpisy w internecie i na ulicach

Zbiórka podpisów pod petycją rozpoczyna się w internecie. Stowarzyszenia zapowiadają również akcje terenowe, podczas których mieszkańcy będą mogli zapoznać się z treścią dokumentu, porozmawiać z organizatorami i podpisać papierowe listy poparcia.

Po zakończeniu zbiórki petycja ma zostać formalnie przekazana prezydent Gdańska i Radzie Miasta. Wtedy władze miasta będą musiały odnieść się do przedstawionych postulatów w trybie przewidzianym w ustawie o petycjach.

– Zwracamy się do władz miasta z apelem o podjęcie działań na szczeblu ogólnopolskim. Potrzebujemy ram prawnych, dzięki którym będziemy mogli poprawić jakość życia w miejscach dotkniętych masową turystyką i ochronić tożsamość ważnych dla nas miejsc – podsumowują autorzy inicjatywy.

Petycja może stać się początkiem szerszej dyskusji o tym, jaką część gdańskich mieszkań można przeznaczać na obsługę ruchu turystycznego, kto powinien o tym decydować i gdzie przebiega granica pomiędzy prawem właściciela lokalu a prawem sąsiadów do spokojnego życia we własnym domu.

Udostępnij: Facebook X

Dodaj komentarz

E-mail nie będzie opublikowany. Komentarze pojawiają się po zatwierdzeniu przez redakcję.