Kontrowersje wokół debaty mieszkańców w Gdańsku. Autorzy raportu chcą wyjaśnień od wojewody, RPO i radnych
Do Wojewody Pomorskiego, Rzecznika Praw Obywatelskich, klubów radnych Rady Miasta Gdańska oraz władz regionalnych Koalicji Obywatelskiej trafiły pisma dotyczące przebiegu debaty mieszkańców nad Raportem o stanie Miasta Gdańska za 2025 rok. Ich autorzy, Paweł Zarzycki i Tomasz Jezierski ze stowarzyszenia Kocham Gdańsk, twierdzą, że sposób dopuszczania mieszkańców do głosu podczas sesji z 18 czerwca 2026 roku wymaga szczegółowego wyjaśnienia.
Sprawa dotyczy jednej z ważniejszych procedur w samorządzie. Debata nad raportem o stanie miasta poprzedza głosowanie nad udzieleniem prezydentowi miasta wotum zaufania. W praktyce oznacza to, że mieszkańcy mają możliwość zabrania głosu przed radnymi w sprawie funkcjonowania miasta. Liczba miejsc dla mieszkańców jest jednak ograniczona, dlatego kluczowe znaczenie ma przejrzystość zasad zgłaszania się do debaty oraz kolejność przyjmowania zgłoszeń.

Raport o debacie mieszkańców
Autorzy raportu „Kto naprawdę zabrał głos w imieniu mieszkańców?” wskazują, że w tej sprawie pojawiło się zbyt wiele wątpliwości, aby traktować ją wyłącznie jako organizacyjne zamieszanie. Według nich wyjaśnienia wymagają między innymi: kolejność zgłoszeń, termin ich przyjmowania, informacja o dwóch sekretariatach, możliwe przesuwanie osób na liście mówców oraz udział osób związanych z Koalicją Obywatelską w limitowanej puli miejsc przeznaczonych dla mieszkańców.
Raport liczy ponad 40 stron wraz z załącznikami. Ma porządkować chronologię wydarzeń, relacje osób obecnych w Nowym Ratuszu oraz dokumenty, które zdaniem autorów powinny zostać ujawnione. Wśród opisywanych wątków pojawia się między innymi sytuacja z 1 czerwca 2026 roku pod pokojem 104 w Nowym Ratuszu, gdzie mieszkańcy mieli składać zgłoszenia do debaty. Według autorów raportu mieszkańcom przekazywano wówczas informacje o liczbie wcześniejszych zgłoszeń, a późniejsza lista osób dopuszczonych do głosu miała nie odpowiadać oczekiwanej kolejności.
Dwa sekretariaty i sporna lista mówców
Szczególne kontrowersje budzi informacja o dwóch sekretariatach przyjmujących zgłoszenia. Autorzy raportu wskazują, że publiczna informacja dla mieszkańców miała kierować ich do pokoju 104. Podczas sesji pojawiła się jednak informacja, że zgłoszenia mogły trafiać również do innego miejsca. Zdaniem autorów pism konieczne jest więc ustalenie, czy wszyscy mieszkańcy mieli taki sam dostęp do wiedzy o zasadach zgłaszania się do debaty.
Kolejnym spornym elementem jest skład listy osób dopuszczonych do głosu. Według autorów raportu aż 8 z 15 miejsc przeznaczonych dla mieszkańców miały zająć osoby wskazywane jako związane z Koalicją Obywatelską. Autorzy podkreślają przy tym, że nie kwestionują prawa członków partii politycznych do udziału w debacie jako mieszkańców. Problemem ma być jednak skala tego udziału, jego polityczny efekt oraz pojawienie się osób związanych z KO w najbardziej spornych miejscach listy.
W dokumentach wymieniono między innymi Filipa Borawskiego, który według autorów raportu miał zostać przesunięty na ostatnie miejsce po indywidualnej prośbie. Pojawiają się także nazwiska Pawła Ramotowskiego i Bartłomieja Plewczyńskiego, których miejsca na liście mają wymagać wyjaśnienia w kontekście kolejności zgłoszeń. Autorzy pism chcą ustalenia, kto przyjmował dokumenty, gdzie dokładnie wpływały zgłoszenia oraz na jakiej podstawie kształtowano ostateczną listę mówców.

Pismo do Wojewody Pomorskiego
Do Wojewody Pomorskiego skierowano zawiadomienie dotyczące możliwego istotnego naruszenia prawa. Autorzy pism chcą, aby wojewoda zbadał, czy debata mieszkańców została przeprowadzona zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym. Wnoszą również o zabezpieczenie dokumentacji zgłoszeń, ujawnienie daty, godziny i miejsca wpływu każdego zgłoszenia oraz wyjaśnienie sprawy dwóch sekretariatów.
Jeżeli nieprawidłowości zostałyby potwierdzone, autorzy raportu chcą rozważenia, czy uchwała w sprawie udzielenia wotum zaufania powinna zostać uznana za nieważną.
Wniosek do Rzecznika Praw Obywatelskich
Osobne pismo trafiło do Rzecznika Praw Obywatelskich. W tym przypadku autorzy raportu wskazują przede wszystkim na obywatelski wymiar sprawy. Ich zdaniem mogło dojść do naruszenia prawa mieszkańców do udziału w debacie publicznej, prawa do równego traktowania, prawa do informacji oraz wolności wypowiedzi.
W piśmie poruszono także sposób potraktowania Pawła Zarzyckiego podczas sesji, w tym zarzucanie mu kłamstwa przez przewodniczącą Rady Miasta Gdańska Agnieszkę Owczarczak.
Czego autorzy oczekują od radnych
Pisma otrzymały również trzy kluby radnych: Prawo i Sprawiedliwość, Koalicja Obywatelska oraz Wszystko dla Gdańska. Autorzy raportu oczekują od nich zajęcia stanowiska, publicznego odniesienia się do sprawy oraz podjęcia działań na forum Rady Miasta.
Wśród postulatów znalazły się między innymi: ujawnienie pełnej dokumentacji zgłoszeń, przedstawienie tak zwanej „listy godzin”, wyjaśnienie informacji o dwóch sekretariatach oraz przygotowanie jasnych zasad udziału mieszkańców w podobnych debatach w kolejnych latach.
W pismach pojawia się także wątek odpowiedzialności politycznej przewodniczącej Rady Miasta Gdańska Agnieszki Owczarczak. Autorzy raportu chcą, aby kluby radnych rozważyły możliwość wyciągnięcia konsekwencji, w tym ewentualnego wniosku o jej odwołanie z funkcji, jeżeli opisane naruszenia zostaną potwierdzone.
Pytania do pomorskiej Koalicji Obywatelskiej
Odrębne zawiadomienie skierowano do władz Regionu Pomorskiego Koalicji Obywatelskiej. Autorzy pytają w nim między innymi, czy władze regionu wiedziały o udziale tak licznej grupy osób związanych z KO w debacie mieszkańców, czy udział ten był w jakikolwiek sposób koordynowany oraz czy zajęcie 8 z 15 miejsc przez osoby związane z jedną formacją jest zgodne ze standardami demokracji lokalnej.
Autorzy podkreślają, że nie chodzi o samo prawo członków partii do udziału w debacie. Członek partii również może być mieszkańcem i korzystać z praw obywatelskich. Ich zdaniem problemem jest jednak przejrzystość procedury oraz polityczny efekt listy mówców.
Chodzi o jawność procedury
W centrum sprawy znajduje się pytanie o zaufanie do procedur. Autorzy raportu domagają się przede wszystkim ujawnienia pełnej listy 31 zgłoszeń mieszkańców, podania dat i godzin wpływu dokumentów, wskazania miejsc ich złożenia oraz osób przyjmujących zgłoszenia.
Chcą także wyjaśnienia, czy część mieszkańców mogła zostać zniechęcona do udziału w sesji przez wcześniejsze informacje, że nie zostaną dopuszczeni do głosu.
Na tym etapie są to zarzuty i wątpliwości formułowane przez autorów raportu. Ich potwierdzenie wymagałoby analizy dokumentów, wyjaśnień ze strony Rady Miasta oraz ewentualnych działań organów zewnętrznych. Sprawa ma jednak znaczenie publiczne, ponieważ dotyczy zasad udziału mieszkańców w debacie nad jednym z najważniejszych dokumentów samorządowych.
Jak wskazują Paweł Zarzycki i Tomasz Jezierski, nie chodzi wyłącznie o jedną pomyłkę na liście mówców. Według nich jest to sprawa o standard demokracji lokalnej w Gdańsku, przejrzystość działania instytucji oraz równe traktowanie mieszkańców, którzy chcą zabrać głos przed Radą Miasta.