Gdańsk

Zamknięcie Mostu Sobieszewskiego na trzy tygodnie. Gigantyczne utrudnienia.

Odcięci od lądu. Wielki paraliż Wyspy Sobieszewskiej.

Wyspa Sobieszewska to jedno z najbardziej urokliwych miejsc na mapie Gdańska – oaza spokoju, dzikiej przyrody i szumu bałtyckich fal. Jednak to wyjątkowe położenie geograficzne ma swoją cenę. Codzienne życie mieszkańców i funkcjonowanie lokalnych przedsiębiorców wiszą na jednej, niezwykle wrażliwej nitce. A raczej na jednym moście.

Już we wrześniu 2026 roku ta jedyna stała przeprawa drogowa łącząca wyspę z lądem zostanie całkowicie sparaliżowana. Miasto zapowiedziało całkowite zamknięcie Mostu 100-lecia Odzyskania Niepodległości Polski dla ruchu kołowego na okres trzech tygodni. Choć piesi i rowerzyści będą mogli pokonać most bez przeszkód, dla kierowców, pasażerów autobusów i lokalnego biznesu nadchodzą niezwykle trudne tygodnie. Co dokładnie nas czeka, dlaczego urzędnicy mówią twarde „nie” alternatywnym rozwiązaniom i jak błędy z przeszłości dogoniły nas po ośmiu latach od hucznego otwarcia nowej przeprawy? Zapraszamy do lektury szczegółowej analizy tego komunikacyjnego trzęsienia ziemi.

Wrześniowy paraliż: Trzy tygodnie bez samochodów

Oficjalny komunikat o planowanym na wrzesień 2026 roku remoncie zelektryzował lokalną społeczność. Prace mają potrwać około trzech tygodni i obejmą całkowitą wymianę nawierzchni jezdni na zwodzonych przęsłach mostu. Powodem tej drastycznej decyzji jest postępujące zużycie i usterki warstwy ścieralnej na stalowych płytach pomostu.

Urzędnicy z Dyrekcji Rozbudowy Miasta Gdańska (DRMG) oraz Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni przekonują, że wybór września nie jest przypadkowy. To właśnie wtedy, pod koniec lata i na początku jesieni, panują optymalne warunki atmosferyczne – stabilne, dodatnie temperatury i niska wilgotność powietrza. Są one kluczowe dla prawidłowego tężenia specjalistycznych mas bitumicznych nakładanych na stalową konstrukcję. Przesunięcie robót na październik wiązałoby się z ryzykiem załamania pogody, co mogłoby wydłużyć zamknięcie mostu z trzech tygodni do kilku miesięcy.

Dla mieszkańców te argumenty technologiczne są jednak słabym pocieszeniem. Odcięcie mostu dla samochodów oznacza konieczność organizowania życia codziennego całkowicie na nowo.

Głos z pierwszej linii frontu – Radek Smilgin ujawnia kulisy rozmów

Nastroje na Wyspie Sobieszewskiej najlepiej oddaje poruszający i niezwykle konkretny wpis w mediach społecznościowych, który opublikował Radosław Smilgin – radny dzielnicy Wyspa Sobieszewska reprezentujący „Kocham Gdańsk”. Radek, który od lat aktywnie walczy o sprawy mieszkańców i nagłaśnia problemy wykluczenia komunikacyjnego wschodnich dzielnic Gdańska, nie owija w bawełnę.

Na swoim profilu na Facebooku zrelacjonował przebieg oficjalnego spotkania informacyjnego zorganizowanego w związku z przygotowaniami do Światowego Jamboree Skautowego. Oto co napisał:

Most w Sobieszewie zostanie zamknięty na 3 tygodnie we wrześniu dla samochodów. Wymieniana będzie (gwarancyjnie) nawierzchnia ulicy. Pieszo i rowerowo będzie się dało przeprawić.
Przykładowo – dojazd autem do Gdańska dla mieszkańców Górek może wydłużyć się nawet o 1h! Po wąskiej Akwenowej będą jeździli wszyscy łącznie z autobusami oraz ciężarówkami.
Autobus będzie dojeżdżał do pętli przed mostem, przejście przez most i autobus po Wyspie.

Podczas spotkania w sprawie Jamboree urzędnik z Dyrekcji Rozbudowy Miasta Gdańska na wszystkie propozycje mieszkańców zminimalizowania tego problemu odpowiadał NIE:
– czy można przesunąć remont na październik? NIE
– czy można zrobić wahadło? NIE
– czy można otwierać w weekendy? NIE
Pytanie czy jest szansa na Park & Ride przed mostem? Odpowiedź – Nie planowaliśmy tego. MOŻE.

PS. Jakie inne informacje usłyszeli Państwo przy stoliczkach, których nie wygłoszono podczas prezentacji?

Komentarz radnego Smilgina obnaża głęboki kryzys na linii urzędnicy–mieszkańcy. Czterokrotne, stanowcze „NIE” ze strony reprezentanta DRMG pokazuje, jak niewiele przestrzeni na realny kompromis pozostawia magistrat gdańskiej strefy wschodniej. Mieszkańcy czują się ignorowani, a ich codzienne dramaty logistyczne sprowadzane są do technokratycznych wykresów i procedur.

Koszmar dojazdów w praktyce. Przegalina, Akwenowa i rwana komunikacja miejska

Aby zrozumieć skalę problemu, o którym pisze radny Smilgin, należy przyjrzeć się geografii Wyspy Sobieszewskiej i planowanej organizacji ruchu.

Dojazd wydłużony o godzinę

Dla mieszkańców Górek Wschodnich, leżących w północno-zachodniej części wyspy, odcięcie mostu to komunikacyjny wyrok. Aby dostać się samochodem do centrum Gdańska, nie będą mogli po prostu przejechać przez rzekę. Czeka ich gigantyczny objazd przez most na śluzie w Przegalinie, zlokalizowany na samym południowo-wschodnim krańcu wyspy. Taka trasa to nie tylko dodatkowe kilkanaście kilometrów wąskimi, lokalnymi drogami, ale przede wszystkim gigantyczne zatory drogowe. Czas dojazdu do pracy, szkół czy lekarza w Gdańsku wydłuży się nawet o pełną godzinę!

Wąskie gardło na ulicy Akwenowej

Kolejną bombą zegarową jest skierowanie całego potoku pojazdów – w tym ciężkich samochodów dostawczych, ciężarówek obsługujących lokalne inwestycje oraz autobusów komunikacji miejskiej – na ulicę Akwenową. To wąska, osiedlowa droga o bardzo ograniczonej przepustowości, która nigdy nie była projektowana z myślą o przyjmowaniu tak intensywnego ruchu dwukierunkowego. Skumulowanie tam setek pojazdów dziennie doprowadzi do natychmiastowego zablokowania przejazdu, niszczenia poboczy i stworzenia ogromnego niebezpieczeństwa dla pieszych mieszkańców okolicznych domów.

Komunikacyjny „podział” linii autobusowych

Równie dotkliwe będą zmiany w transporcie zbiorowym organizowanym przez ZTM Gdańsk. Linie autobusowe (w tym popularne połączenia 112, 186 czy 212) zostaną przerwane. Autobusy jadące od strony Gdańska zakończą swoją trasę na pętli tuż przed mostem. Pasażerowie będą musieli wysiąść, pokonać most pieszo (niezależnie od tego, czy będzie wiało, czy lało), a po drugiej stronie wsiąść do kolejnego autobusu oczekującego po stronie wyspowej. Dla osób starszych, rodziców z wózkami dziecięcymi czy osób z niepełnosprawnościami taka podróż stanie się barierą nie do pokonania.

Co najbardziej bulwersujące, miasto nie przygotowało wcześniej żadnego planu stworzenia tymczasowego parkingu Park & Ride przed mostem. Dopiero pod naciskiem mieszkańców i radnych, takich jak Radek Smilgin, urzędnicy rzucili lakoniczne „MOŻE”. Brak pewności w tej kwestii na kilka miesięcy przed remontem to rażące niedopatrzenie planistyczne.

Kumulacja robót przed Światowym Jamboree Skautowym 2027

Sytuację pogarsza fakt, że remont mostu wcale nie będzie jedynym utrudnieniem w tym rejonie. Wyspa Sobieszewska przechodzi obecnie gigantyczną metamorfozę infrastrukturalną przed Światowym Jamboree Skautowym, które odbędzie się latem 2027 roku. Na przygotowania drogowe i wodno-kanalizacyjne miasto przeznaczyło ponad 94 miliony złotych.

W efekcie na Wyspie Sobieszewskiej w latach 2026–2027 realizowany jest cały pakiet inwestycji:

  • ul. Kwiatowa – remont w II kwartale 2026 r.
  • ul. Turystyczna (od mostu do ul. Lazurowej) – kompleksowy remont trwający od czerwca 2026 r. do czerwca 2027 r.
  • ul. Świbnieńska – modernizacja odwodnienia przez Gdańskie Wody od października 2026 r. do lutego 2027 r.
  • ul. Akwenowa / Urwista – remont nawierzchni zaplanowany na II kwartał 2027 r.

Mamy tu do czynienia z klasycznym paradoksem: ulica Akwenowa we wrześniu 2026 roku ma przyjąć gigantyczny, niszczycielski ruch objazdowy związany z zamknięciem mostu, a dopiero w II kwartale 2027 roku doczeka się własnego remontu. Oznacza to, że przez wiele miesięcy po zakończeniu prac na moście mieszkańcy będą borykać się ze zrujnowaną nawierzchnią Akwenowej i kolejnymi utrudnieniami związanymi z jej późniejszą naprawą.

Od pontonów do nowoczesności – krótka historia sobieszewskich przepraw

Aby w pełni zrozumieć, dlaczego sprawa Mostu Sobieszewskiego budzi tak silne emocje, warto cofnąć się w czasie i przypomnieć sobie, jak wyglądała historia komunikacji z Wyspą Sobieszewską.

Przez blisko pół wieku symbolem i zmorą tej dzielnicy był wysłużony most pontonowy. Konstrukcja ta powstała tuż po II wojnie światowej dla celów wojskowych w Kiezmarku, a w 1973 roku została podzielona i przeniesiona m.in. do Sobieszewa. Składała się z 9 przęseł, miała 150 metrów długości i zaledwie 8 metrów szerokości.

Most pontonowy był niezwykle kapryśny. Ruch na nim był regularnie wstrzymywany podczas silnych wiatrów, wysokiego stanu wód czy zlodzenia Martwej Wisły. Co więcej, jego dopuszczalna nośność wynosiła zaledwie 15 ton (podniesiona po późniejszych modernizacjach do 30 ton), co uniemożliwiało sprawny transport ciężarowy. Otwieranie przęsła dla przepływających jachtów i statków było skomplikowanym, manualnym procesem, który paraliżował ruch kołowy na długie minuty.

ParametrDawny Most Pontonowy (1973–2018)Współczesny Most Zwodzony (od 2018 r.)
KonstrukcjaPontonowa, 9-przęsłowaStalowa, niskowodna, zwodzona
Długość150 m173 m (181,5 m z przyczółkami)
Nośność15 t (później do 30 t)Do 50 t (klasa obciążeń A)
Czas otwarciaProces manualny, długotrwałyW pełni automatyczny – 150 sekund
Koszt budowyŚrodki powojenne (demobil)Ok. 60 mln zł (w tym subwencje państwowe)

Zapowiedzi budowy stałej przeprawy pojawiły się już w 2005 roku, jednak z powodu problemów finansowych miasta realizacja inwestycji była wielokrotnie odkładana. Dopiero 31 marca 2016 roku ogłoszono przetarg, który wygrało konsorcjum firm Metrostav, Vistal Gdynia oraz Vistal Infrastructure. Prace ruszyły na przełomie 2016 i 2017 roku. Nowy Most 100-lecia Odzyskania Niepodległości Polski został uroczyście otwarty 10 listopada 2018 roku, stając się największym i najnowocześniejszym mostem zwodzonym w Polsce.

Drugie dno gwarancji – dlaczego remontujemy „nowy” most?

W tym miejscu każdy dociekliwy czytelnik zada sobie kluczowe pytanie: skoro nowy, nowoczesny most oddano do użytku pod koniec 2018 roku, to dlaczego już w 2026 roku musimy go zamykać z powodu zużytej nawierzchni? Co więcej, dlaczego urzędnicy i radny Radek Smilgin mówią o naprawie „gwarancyjnej”?

Zgodnie z warunkami przetargu z 2016 roku, generalny wykonawca (konsorcjum Metrostav i Vistal) udzielił na obiekt 60-miesięcznej gwarancji. Okres ten formalnie minął pod koniec listopada 2023 roku. Jednak tuż przed upływem tego terminu, podczas rutynowych przeglądów, wykryto poważne, przedwczesne ubytki i pęknięcia w nawierzchni jezdni na przęsłach zwodzonych.

Miasto Gdańsk natychmiast zleciło wykonanie niezależnych ekspertyz technicznych. Wykazały one wady technologiczne i błędy wykonawcze w sposobie przygotowania podłoża stalowego pod warstwę bitumiczną. Ruszyła machina prawna. Długie negocjacje z ubezpieczycielem oraz wykonawcą doprowadziły do uznania tych uszkodzeń za wady ukryte objęte roszczeniami z tytułu rękojmi. Choć procedury urzędowe i spory techniczne trwały latami, ostatecznie udało się wywalczyć, by kosztowną i skomplikowaną wymianę nawierzchni wykonawca przeprowadził w ramach naprawy gwarancyjnej. Stąd też termin realizacji wyznaczono dopiero na wrzesień 2026 roku.

Dla budżetu miasta to sukces – za naprawę zapłaci wykonawca lub jego ubezpieczyciel. Dla mieszkańców to jednak gorzka pigułka do przełknięcia. Płacą oni bowiem „podatek” w postaci paraliżu komunikacyjnego za błędy popełnione podczas budowy mostu niemal dekadę temu.

Co dalej?

Planowane na wrzesień 2026 roku zamknięcie mostu w Sobieszewie to jaskrawy przykład tego, jak brak elastyczności urzędniczej uderza w lokalną społeczność. Zdecydowane odrzucenie propozycji mieszkańców dotyczących wprowadzenia ruchu wahadłowego czy etapowego otwierania mostu w weekendy budzi uzasadnioną frustrację.

Rekomendacje płynące od mieszkańców oraz radnych dzielnicy, takich jak Radosław Smilgin, są jasne:

  1. Natychmiastowe zaprojektowanie i wdrożenie parkingu Park & Ride przy pętli autobusowej przed mostem.
  2. Uruchomienie bezpłatnej, zsynchronizowanej komunikacji wahadłowej po obu stronach zamkniętej przeprawy.
  3. Wdrożenie rygorystycznego nadzoru nad jakością prac we wrześniu 2026 roku, aby nowa nawierzchnia nie wymagała kolejnego remontu za kilka lat.

Drodzy Czytelnicy, mieszkańcy Wyspy i Gdańska! Jak Wy zapatrujecie się na zbliżający się paraliż? Czy zgadzacie się z argumentacją urzędników, czy popieracie postulaty radnego Smilgina? I najważniejsze: jakie inne zakulisowe informacje usłyszeliście przy dyskusyjnych stolikach podczas spotkań informacyjnych?

Udostępnij: Facebook X

Dodaj komentarz

E-mail nie będzie opublikowany. Komentarze pojawiają się po zatwierdzeniu przez redakcję.