Gdańsk

Nie można budować Metropolii ponad mieszkańcami

fot. Illia Balabai

Podczas czwartkowej sesji Rady Miasta Gdańska, przed budynkiem Nowego Ratusza odbyła się konferencja organizacji społecznych dotycząca sposobu tworzenia Metropolii Pomorskiej. Społecznicy podkreślali, że nie sprzeciwiają się samej idei Metropolii. Domagają się jednak konsultacji pierwszego statutu, większej przejrzystości oraz stworzenia trwałych mechanizmów społecznej kontroli nad nową instytucją.

Kilka godzin później gdańscy radni wyrazili pozytywną opinię w sprawie utworzenia związku metropolitalnego. Za uchwałą zagłosowało 26 radnych, sześciu radnych PiS wstrzymało się od głosu.

W konferencji prasowej udział wzięli Weronika Waligórska ze Stowarzyszenia Społeczny Gdańsk – Miasto Dla Ludzi, Grzegorz Moczarski ze Stowarzyszenia Nasze Jelitkowo oraz Paweł Zarzycki z Kocham Gdańsk.

Główny przekaz był wspólny: Metropolia Pomorska jest potrzebna, ale sposób jej tworzenia nie może sprowadzać mieszkańców do roli obserwatorów.

„Metropolia z mieszkańcami, nie ponad nimi”

Organizacje społeczne zwracają uwagę, że powstający związek będzie czymś znacznie więcej niż kolejnym forum współpracy samorządów.

Metropolia otrzyma własne zadania, środki finansowe i strukturę organizacyjną. Będzie podejmowała decyzje m.in. w sprawach transportu, mobilności, rozwoju przestrzennego czy innych usług publicznych. Tymczasem jej najważniejszy organ nie będzie pochodził z osobnych, bezpośrednich wyborów przeprowadzonych wśród wszystkich mieszkańców Metropolii.

To właśnie ten element był jednym z głównych tematów konferencji.

Dziś mieszkaniec Gdańska wybiera prezydenta Gdańska i radnych Rady Miasta. Może później ocenić ich działania i w kolejnych wyborach udzielić im ponownie poparcia albo zagłosować na kogoś innego.

W przypadku Metropolii mechanizm będzie wyglądał inaczej.

Mieszkaniec Gdańska nie głosuje na wójta Żukowa, burmistrza Kartuz, prezydenta innego miasta czy starostę sąsiedniego powiatu. Mimo to przedstawiciele tych samorządów będą wspólnie uczestniczyć w podejmowaniu decyzji na poziomie metropolitalnym, które będą mogły dotyczyć również Gdańska i jego mieszkańców.

Kocham Gdańsk wskazywało wcześniej w swoim stanowisku, że jest to „realne przeniesienie części decyzji poza Gdańsk”. Organizacja podkreśla, że nie jest to argument przeciwko samej Metropolii, ale argument za znacznie silniejszą kontrolą społeczną nad jej funkcjonowaniem.

Mieszkańcy nie wybiorą swoich „radnych metropolitalnych”

Do tej kwestii odniósł się podczas konferencji Grzegorz Moczarski ze Stowarzyszenia Nasze Jelitkowo.

Zwracał uwagę, że mieszkaniec nie będzie mógł zagłosować na własnego przedstawiciela do zgromadzenia Metropolii w taki sposób, w jaki głosuje dziś na radnego miejskiego.

Przy słabszym bezpośrednim związku wyborców z władzami Metropolii potrzebujemy mocniejszych, a nie słabszych mechanizmów dialogu, kontroli społecznej i dostępu do procesu podejmowania decyzji – podkreślał Moczarski.

Według społeczników właśnie z tego powodu szczególnie istotne staje się to, co znajdzie się w pierwszym statucie Metropolii.

To statut ma bowiem rozstrzygać nie tylko kwestie techniczne czy organizacyjne. Będzie jednym z podstawowych dokumentów określających sposób funkcjonowania związku oraz zasady udziału mieszkańców w jego działalności.

Organizacje chcą wiedzieć m.in., w jaki sposób społeczność lokalna będzie mogła wpływać na decyzje, kto będzie reprezentował organizacje pozarządowe, jak będzie wyglądał dostęp do dokumentów oraz jakie trwałe mechanizmy dialogu zostaną wpisane do systemu działania Metropolii.

Spór o pierwszy statut

I właśnie wokół statutu skupia się najpoważniejszy zarzut społeczników.

Jak wskazywali uczestnicy konferencji, obecnie nie ma deklaracji, że projekt pierwszego statutu zostanie przedstawiony mieszkańcom i poddany pełnym konsultacjom społecznym przed jego uchwaleniem.

Dla organizacji jest to trudne do zaakceptowania.

Ustawa przewiduje bowiem, że właśnie statut ma określać zasady i formy udziału mieszkańców w działalności związku. Powstaje więc paradoks: dokument określający, w jaki sposób mieszkańcy będą mogli w przyszłości uczestniczyć w funkcjonowaniu Metropolii, może zostać przyjęty bez wcześniejszego zapytania mieszkańców o zdanie.

W stanowisku Kocham Gdańsk określono tę sytuację jako jeden z najpoważniejszych problemów całego procesu. Organizacja podkreśla, że statut „nie jest technicznym regulaminem”, lecz podstawowym dokumentem ustrojowym nowej instytucji.

Społecznicy chcą więc, aby pełen projekt pierwszego statutu został najpierw opublikowany, następnie poddany konsultacjom, a po ich zakończeniu przedstawiono publiczny raport pokazujący, jakie uwagi zgłosili mieszkańcy i co się z nimi stało.

Komitet Społeczny jako stały element Metropolii

Drugim ważnym postulatem jest powołanie Komitetu Społecznego Metropolii Pomorskiej.

Miałoby to być stałe forum złożone z przedstawicieli mieszkańców, organizacji obywatelskich i lokalnych przedsiębiorców. Nie chodzi przy tym o stworzenie kolejnego symbolicznego zespołu, który zbiera się kilka razy w roku i nie ma żadnego wpływu na podejmowane decyzje.

Organizacje postulują, by Komitet mógł opiniować m.in. statut i jego zmiany, strategię rozwoju, budżet oraz dokumenty dotyczące transportu, mobilności czy polityki klimatycznej. Powinien mieć również możliwość inicjowania konsultacji i wysłuchań publicznych, otrzymywania dokumentów oraz kierowania rekomendacji do władz Metropolii.

Weronika Waligórska ze Stowarzyszenia Społeczny Gdańsk – Miasto Dla Ludzi podkreślała podczas konferencji, że sama idea Metropolii nie jest przez organizację kwestionowana.

Wręcz przeciwnie – może ona przynieść dodatkowe środki, lepszą integrację regionu i usprawnienie usług publicznych. Kluczowe jest jednak to, na co pieniądze zostaną wydane i czy mieszkańcy będą mieli możliwość kontrolowania tych decyzji.

Jako przykład wskazała transport publiczny. Wspólny bilet metropolitalny może być dużą korzyścią, ale tylko wtedy, gdy jego cena i cały system zostaną zaprojektowane z uwzględnieniem rzeczywistych potrzeb pasażerów.

Udział obywateli nie może sprowadzać się do niewiążących ankiet w sieci, a Metropolia Pomorska musi być tworzona z mieszkańcami – mówiła Waligórska.

Społecznicy krytykują dotychczasowe konsultacje

Zastrzeżenia dotyczą również sposobu prowadzenia obecnych konsultacji.

Podczas spotkania informacyjno-konsultacyjnego, które odbyło się 18 sierpnia na Uniwersytecie Gdańskim, według organizacji początkowo przewidziano dwie godziny na pytania od mieszkańców.

Ostatecznie czas ten został skrócony do jednej godziny. Przy frekwencji wynoszącej około 300 osób część uczestników nie zdążyła zabrać głosu.

Podczas spotkania padały również pytania o Komitet Społeczny oraz przyszłe konsultowanie statutu. Społecznicy twierdzą, że nie otrzymali wtedy jednoznacznych deklaracji gwarantujących wprowadzenie takich rozwiązań.

Do tego problemu podczas konferencji odniósł się Paweł Zarzycki z Kocham Gdańsk.

Nie protestujemy przeciwko Metropolii. Zwracamy się z apelem o to, żeby opublikować statut. Taka transparentność jest po prostu potrzebna – mówił.

Podkreślał również, że obecnie prowadzona ankieta może być jednym z narzędzi konsultacji, ale zdaniem organizacji nie powinna zastępować konsultowania konkretnego projektu statutu.

Radni zostali wybrani, zanim powstał obecny model Metropolii

Kocham Gdańsk zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt.

Obecna Rada Miasta została wybrana w wyborach samorządowych w 2024 roku. Ustawa określająca konkretny model Metropolii Pomorskiej została natomiast uchwalona dopiero w czerwcu 2026 roku.

Mieszkańcy, głosując dwa lata temu na swoich przedstawicieli, nie mogli więc oceniać kandydatów również pod kątem ich stanowiska wobec tego konkretnego modelu związku metropolitalnego.

Organizacja nie kwestionuje prawa radnych do podejmowania decyzji w tej sprawie. Podnosi jednak, że właśnie dlatego przed podjęciem decyzji o tak dużym znaczeniu szczególnie ważne powinno być poznanie stanowiska mieszkańców.

W stanowisku pojawia się też argument dotyczący samej opinii Rady Miasta.

Skoro ustawodawca uznał, że w procesie tworzenia Metropolii potrzebna jest formalna opinia Rady, zdaniem społeczników nie powinna być ona jedynie „administracyjnym stemplem” niezbędnym do skompletowania dokumentacji.

Kocham Gdańsk wskazuje, że skoro procedura przewiduje zarówno konsultacje mieszkańców, jak i opinię organu stanowiącego miasta, oba te elementy powinny być ze sobą realnie powiązane.

Rada Miasta powiedziała „tak”

W tym samym dniu Rada Miasta Gdańska zajęła oficjalne stanowisko.

Radni przyjęli uchwałę wyrażającą pozytywną opinię w sprawie utworzenia związku metropolitalnego poprzez przekształcenie Stowarzyszenia Obszar Metropolitalny Gdańsk-Gdynia-Sopot oraz udziału Gdańska w nowym związku.

Za uchwałą opowiedziało się 26 radnych. Sześciu radnych PiS wstrzymało się od głosu.

Podobne decyzje muszą podjąć pozostałe samorządy mające tworzyć Metropolię. Jak podaje Trojmiasto.pl, chodzi łącznie o 61 gmin i powiatów, a pozytywną opinię musi wyrazić co najmniej 70 proc. z nich, czyli minimum 43 samorządy. Uchwały powinny zostać podjęte do 21 września.

Po zebraniu wymaganych dokumentów Gdańsk, jako centralne miasto przyszłej Metropolii, ma wystąpić do administracji rządowej o jej formalne utworzenie. Ostateczna decyzja będzie należała do Rady Ministrów.

Setki milionów złotych i wspólny transport

Skala przedsięwzięcia jest znacząca także finansowo.

Według informacji przedstawionych przez Trojmiasto.pl, w pierwszym roku działania związek ma otrzymać z budżetu państwa około 125 mln zł, rok później 250 mln zł, a docelowo w 2029 roku około 500 mln zł rocznie. Dodatkowymi źródłami finansowania mają być m.in. składki samorządów i środki europejskie.

Jednym z najbardziej odczuwalnych dla mieszkańców efektów działania Metropolii ma być integracja komunikacji publicznej i stworzenie wspólnego biletu.

Ustawa określa również część zasad wydawania środków – m.in. minimalny udział pieniędzy przeznaczanych na mniejsze gminy oraz ograniczenie wydatków administracyjnych, promocyjnych i doradczych.

To właśnie skala pieniędzy i kompetencji jest jednym z powodów, dla których organizacje społeczne domagają się ustanowienia mechanizmów kontroli już na początku działania związku, a nie dopiero po kilku latach jego funkcjonowania.

„Metropolia – tak. Ale z mieszkańcami”

Spór nie toczy się więc dziś przede wszystkim o to, czy Metropolia Pomorska powinna powstać.

Zarówno władze Gdańska, jak i występujące podczas konferencji organizacje społeczne dostrzegają potrzebę współpracy samorządów i potencjalne korzyści wynikające z utworzenia związku.

Różnica dotyczy przede wszystkim sposobu jego budowania.

Społecznicy chcą, aby zanim pierwsze zasady funkcjonowania Metropolii zostaną ostatecznie zapisane, mieszkańcy zobaczyli projekt statutu i mogli się do niego odnieść. Domagają się również trwałego miejsca dla strony społecznej w strukturze związku.

Pod apelem dotyczącym partycypacji społecznej, poza inicjującym go Kocham Gdańsk, podpisali się także Społeczny Gdańsk – Miasto Dla Ludzi, Nasze Jelitkowo oraz Gdańsk Tworzą Mieszkańcy.

Organizacje podkreślają przy tym, że podpisanie apelu nie oznacza konieczności posiadania jednakowego stanowiska wobec wszystkich aspektów funkcjonowania Metropolii. Wspólnym mianownikiem jest oczekiwanie przejrzystości i rzeczywistego udziału społeczeństwa obywatelskiego w jej tworzeniu.

Ich główny postulat można sprowadzić do jednego zdania:

jeżeli część decyzji ma być przenoszona coraz dalej od bezpośrednio wybieranych władz miasta, mieszkańcy powinni otrzymywać więcej narzędzi wpływu i kontroli, a nie mniej.

Metropolia Pomorska – tak. Ale z mieszkańcami, nie ponad nimi.

Udostępnij: Facebook X

Dodaj komentarz

E-mail nie będzie opublikowany. Komentarze pojawiają się po zatwierdzeniu przez redakcję.